Wakacje w Kenii – informacje praktyczne

DSCF1795-2

Wakacje w Kenii – informacje praktyczne

Dlaczego Kenia? Nie będę ukrywać, że ten kraj nigdy nie figurował na mojej liście miejsc, które koniecznie chcę odwiedzić. Nie brałam tego kierunku pod uwagę jeśli chodzi o nasze podróże. Mimo to piękne białe plaże, błękitna woda, gwarantowana pogoda, możliwość zobaczenia dzikich zwierząt na safari, a dodatkowo to co zaważyło na decyzję Kuby – jeden z lepszych spotów kite’owych na świecie sprawiło, że wybraliśmy się tam 1. stycznia. 

 

Mimo, że prawie wszystkie wakacje organizujemy sami to tym razem zdecydowaliśmy się na wykupienie wyjazdu w biurze podróży. Nasz wybór padł na TUI – głównie ze względu na termin i atrakcyjną cenę. W tym wpisie podzielę się z Wami wszystkimi praktycznymi informacjami, które sama chciałabym znać przed wylotem.

SZCZEPIENIA

Nie ma obowiązku szczepienia się przed wylotem do Kenii. Są jednak szczepienia zalecane, do których należą szczepienia na: żółtą gorączkę, wirusowe zapalenie wątroby typu A i B, dur brzuszny, błonicę, polio i tężec. Większość szczepień należy wykonać 4-6 tygodni przed wylotem. Zaczęłam się interesować tym tematem około dwa miesiące przed wyjazdem i niestety nie byłam w stanie się umówić w żadnym z poznańskich miejsc. Albo brakowało terminów i proponowano mi wizyty w drugiej połowie stycznia, albo brakowało szczepionek. Ostatecznie nie zaszczepiliśmy się na nic i na szczęście nic nam się nie przytrafiło. Nie stosowaliśmy też leków antymalarycznych ze względu na możliwość wielu skutków ubocznych.

Moim zdaniem warto profilaktycznie zaopatrzyć się w spray przeciwko komarom i dobry spray antybakteryjny do mycia rąk (przydaje się szczególnie podczas safari). My zamówiliśmy przez internet Mugę. Planowaliśmy stosować ją profilaktycznie co cztery godziny, ale w praktyce różnie bywało, zdarzyło nam się kilka razy zapomnieć. W samym Diani nie widzieliśmy żadnego komara. Na safari zalecałabym jednak większą ostrożność.

 

PODRÓŻ

Bezpośredni lot na trasie Katowice-Mombasa trwa około 10 godzin – obejmuje międzylądowanie w Egipcie, podczas którego samolot jest tankowany (około 45 minut, bez wysiadania z samolotu). Nasz czarter obsługiwały linie Enter Air. Lecieliśmy samolotem Boeing 737. Koniecznie zaopatrzcie się w swoje jedzenie i przekąski, ponieważ podczas lotu nie ma zapewnionych żadnych posiłków, a wybór płatnych dań jest skromny. Naszym zdaniem warto być na lotnisku wcześniej, ponieważ podczas odprawy można wykupić miejsce z dodatkową przestrzenią na nogi za 35 zł/osoba. Liczba tych miejsc jest bardzo ograniczona. Nam się to dwukrotnie udało, w związku z czym lot nie był aż tak uciążliwy. Wygodne miejsca mają jednak mały minus – są ulokowane bezpośrednio przy wyjściach ewakuacyjnych, siedzicie więc dokładnie na środku zapełnionego głodnymi ludźmi samolotu, a stewardessy zaczynają zbierać zamówienia na jedzenie od dziobu i ogona. Może nie starczyć dla Was dania, które sobie upatrzycie.

W podróży do Kenii wymagana jest wiza turystyczna, którą można kupić bezpośrednio na lotnisku w Mombasie. Wystarczy wypełnić wniosek wizowy i zapłać za nią 50$. Wiza jest ważna 30 dni.

 

DIANI BEACH

Diani Beach to miejscowość oddalona zaledwie 35 km od centrum Mombasy, leży nad Oceanem Indyjskim. Jest uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż na świecie, a zarazem to najchętniej odwiedzana plaża w Kenii – z krystaliczną wodą, białym, drobnym piaskiem, otoczona palmami i rafą koralową. Panują tu świetne warunki do relaksu i uprawiania sportów wodnych. W Diani można zaobserwować spektakularne przypływy i odpływy. Właśnie dlatego ludzie nie opalają się rozkładając ręcznik czy leżak bezpośrednio na plaży. Większość turystów odpoczywa w cieniu palm.

DSCF1432 

Jest to miejscowość turystyczna, pełna mniej i bardziej ekskluzywnych resortów. Hotele budowane są tuż przy plaży, ukryte wśród palm i zieleni. W samym mieście znajduje się wiele miejsc z pamiątkami, kilka barów, sklepów i restauracji. Zdecydowanie możemy polecić jedną z nich – Ali Barbour’s Cave Restaurant. To ekskluzywna restauracji w prawdziwej jaskini, w której możecie skosztować owoców morza i mięs. Wymagana jest rezerwacja stolika. Restauracja oferuje darmowy transfer do i z hotelu.

 caverestaurant

Raczej nie poruszaliśmy się pieszo. Korzystaliśmy z tanich tuktuków, które jednak w porównaniu z tymi mknącymi po ulicach Bangkoku wypadają dość słabo. Te tajskie – mają często zamontowane głośniki, lampki i panuje w nich bardzo imprezowy klimat. Kenijskie tuk tuki to w większości stare rzęchy.

DSCF2120 

HOTEL

Zatrzymaliśmy się w hotelu Diani Sea Lodge. Jest to kompleks bungalowów – każdy z nich składa się z sypialni i łazienki. Hotel był zadbany, czysty, ale moim zdaniem lata świetności ma już za sobą. Biorąc pod uwagę fakt, że w tego typu wyjazdach w pokoju spędza się bardzo mało czasu, to jest wystarczający. Wśród gości przeważali Niemcy, ale była też spora grupa Polaków, Francuzów i inni Europejczycy. Wybierając wakacje all inclusive w Kenii warto zwrócić dużą uwagę na dobry hotel z wieloma atrakcjami, ponieważ jesteśmy w pewien sposób zamknięci w resorcie i skazani na ich ofertę. Tego typu opcja jest świetna dla ludzi, którzy potrzebują relaksu, lubią wylegiwać się na plaży i korzystać z hotelowych atrakcji. Przyznaję, że cieszyłam się z kilku dni błogiego nic-nierobienia i leniuchowania na leżaku, ale po kilku dniach zaczęło mnie to trochę nudzić. Z perspektywy czasu mogliśmy wybrać się na więcej wycieczek. Jeśli pojedziemy do Kenii ponownie to chciałabym się wybrać do rezerwatu Wasini, żeby zobaczyć delfiny i koniecznie pojechać jeszcze raz na safari.

dianisealodge copy

To co zrobiło na mnie największe wrażenie w hotelu to miła obsługa. Ludzie są uśmiechnięci i bardzo chętni do pomocy. Po ośrodku krąży wielu ochroniarzy z procami. Jak przyjechaliśmy to trochę to nas zdziwiło, ale następnego dnia wszystko było już jasne – te proce służą do straszenia małp, które są wszechobecne. Na terenie hotelu obowiązuje zakaz chodzenia z jedzeniem – powinno się jeść w wyznaczonych strefach, ponieważ w ogrodach żyją aż cztery różne plemiona małp, które chętnie kradną przekąski, drinki, a przede wszystkim kokosy. Widzieliśmy też małpę, która wyciągnęła z damskiej torebki paczkę chipsów i zajadała się nimi na szczycie drzewa.

DSCF1563

 

Kolejną pozytywną rzeczą jest hotelowa polityka ograniczania plastiku – w barach i restauracjach nie podawano słomek, a jeśli ktoś sobie takową zażyczył to otrzymywał słomkę papierową. Ponieważ woda z kranu nie jest zdatna do picia, a nawet nie zaleca się nią myć zębów, każdy pokój był zaopatrzony w litrowy bidon z wodą pitną, który był codziennie napełniany przez obsługę lub można było zrobić to bezpłatnie samemu.

Jeśli chodzi o jedzenie – śniadania były dość monotonne. Kolacje i lunche były w formie szwedzkich stołów, było też kilka stanowisk z live cookingiem, na których można było zamówić makarony, grillowane mięsa i ryby. Podobał mi się też duży wybór dań wegetariańskich. Dwukrotnie były organizowane kolacje przy świecach na zewnątrz. Było to bardzo przyjemne wydarzenie. To o czym trzeba koniecznie wspomnieć to przepyszne owoce – słodkie mango i ananasy, które smakują zupełnie inaczej niż te dostępne w Polsce, kilka gatunków marakui, arbuzy i melony.

Wokół hotelu jest mnóstwo zieleni, o którą skrupulatnie dbają ogrodnicy. Jeden z nich zdobył naszą sympatię już pierwszego dnia. Przedstawił nam się jako Profesor Coconut. Profesor codziennie około 7 rano wspinał się na palmy i ścinał maczetą kilkadziesiąt kokosów, które następnie można było u niego bezpłatnie zamówić.

kokosy

 

POGODA

Odwiedziliśmy Kenię  w pierwszej połowie stycznia. Podczas naszego pobytu w Diani średnia temperatura wynosiła około 30 stopni, ale ze względu na bliskość oceanu nie była dla nas męcząca. Nie ma nic przyjemniejszego niż wygrzewanie się w promieniach słonecznych, kiedy w Polsce panują siarczyste mrozy. Podczas przebywania na słońcu koniecznie używajcie kremu z filtrem – nawet jeśli macie ciemną karnację zalecam zabranie kremu 50 SPF i stosowanie go przynajmniej przez kilka pierwszych dni. My nie schodziliśmy poniżej 20 SPF,  ja przez większość czasu smarowałam się 50, udało mi się zdrowo opalić i uniknąć poparzeń słonecznych.

Ocean Indyjski jest najcieplejszym Oceanem na świecie, dlatego próżno było szukać w nim ochłody. Temperatura wody jest bardzo wysoka, sięga nawet 30 stopni. Na dnie występują jeżowce, które mogą uprzykrzyć pobyt w tym rajskim miejscu. My po raz kolejny wykazaliśmy się podejściem YOLO lub brakiem rozsądku (jak kto woli) i nie korzystaliśmy z gumowych butów. Nie mieliśmy żadnych przykrych sytuacji, ale widzieliśmy kilka osób, którym wyciągano igły ze stopy. Miejscowi ludzie są w tym bardzo wprawieni.

 DSCF1829-3

WALUTA

Oficjalną walutą są szylingi kenijskie (KSH). Przed wyjazdem najlepiej zaopatrzyć się w dolary, które na miejscu można wymienić na lokalną walutę. Podczas wymieniania pieniędzy w polskim kantorze koniecznie poproście o dolary drukowane po 2006 roku tzw. z dużymi głowami. Starsze nie są respektowane. W wielu miejscach można płacić zarówno szylingami, jak i dolarami. W Kenii mile widziane są napiwki, dlatego warto mieć przygotowane jednodolarówki. Średni przelicznik: 100KSH – 1 USD.

 

JĘZYK

Językami urzędowymi w Kenii są język angielski i język suahili. Nie ma więc żadnych problemów, żeby się dogadać. Byłam zaskoczona tym, że obsługa w naszym hotelu oprócz wspomnianych języków świetnie znała niemiecki, a także dużo polskich zwrotów. W Diani są nawet Kenijczycy, którzy oferują wycieczki w naszym ojczystym języku.

 

 

ATRAKCJE

Najpiękniejszą przygodą jakiej można doświadczyć w Kenii jest bez wątpienia safari, ale na ten temat przygotowaliśmy osobny wpis, który możecie przeczytać TUTAJ.

safari Kenia

U beach boysów, czyli lokalnych przewodników przechadzających się po plaży można kupić zorganizowane wycieczki. Nie bójcie się ich, prawie wszyscy się tam znają i moim zdaniem oszustwa się nie zdarzają. Proponowane przez nich ceny są zazwyczaj sporo niższe niż w polskich czy lokalnych biurach podróży, a do tego można je negocjować, jeśli na przykład zamierzacie się gdzieś wybrać większą grupą. My zdecydowaliśmy się na wycieczkę na rafę koralową łódką ze szklanym dnem. Wynegocjowaliśmy cenę 10$ za osobę. Wycieczka trwała około 3 godzin. Kiedy dopłynęliśmy łodzią do rafy, nasi sternicy wypożyczyli wszystkim chętnym płetwy i maski z rurką. Wskoczyliśmy do wody  i pływaliśmy podglądając życie na rafie koralowej. Widzieliśmy mnóstwo kolorowych rybek, jeżowce, pająki, rozgwiazdy.  

KITESURFING W KENII – KILKA SŁÓW OD KUBY O SPOCIE

 

Diani Beach to ciągnąca się na 25 kilometrów, osłonięta rafą w plaża na południe od Mombasy. Plaża jest piaszczysta, z piaskiem delikatniejszym nawet od naszego rodzimego Helu. Ponieważ jest to ocean, występują tam bardzo duże pływy, codziennie rozpisane w hotelowym ogrodzie. Przy odpływie plaża może mieć nawet 50 m szerokośći, a przy przypływie nawet mniej niż 1 m. Woda na spocie jest bardzo ciepła, codziennie pływałem bez pianki, natomiast z uwagi na bardzo mocne równikowe słońce, lycra z długim rękawem to absoluty obowiązek. Dno podczas przypływu jest gładkie i piaszczyste, dalej jednak występują liczne kamienie, martwa rafa i jeżowce, więc nauka podczas odpływu odpada. Rafa znajduje się w odległości 600 metrów od brzegu i pływanie na niej daje masę frajdy. Z uwagi na załamujące się fale można sobie popływać wave, nie są jedna super wysokie, zazwyczaj do 2m. Wiatr był niemal codziennie taki sam. Od 11 rano zaczynało się rozwiewać, najmocniej wiało koło 16 i codziennie z tego samego kierunku – północny wschód. Ważąc 72kg codziennie na 12stce pływałem, od mniej więcej 14 zaczynałem się depowerować.

Diani Beach spot kite

DSCF1611

 

CZY W KENII JEST BEZPIECZNIE?

Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony byliśmy zaskoczeni niezwykłą serdecznością Kenijczyków.  Ludzie są bardzo mili i otwarci. Często powtarzają słowa, które każdy z nas słyszał w Królu Lwie – “Hakuna Matata” – czyli nic się nie martw. Prawie codziennie spacerowałam po plaż i zagadywało do mnie wiele osób, które chciało mi sprzedać wycieczki lub pamiątki, ale nie byli oni nachalni. Sami też proponowali, aby podejść i zrobić im fotkę i nie chcieli za to pieniędzy (tak jak Pan ze zdjęcia poniżej, który sam zaproponował mi, że zapozuje do zdjęcia ze swoim wielbłądem).

DSCF1647

Z drugiej strony nie czułam tam takiej swobody w poruszaniu się poza hotel tak jak w każdym z krajów Azji, które odwiedziłam. Na stronie MSZ widnieją informacje o tym, że w Kenii, w tym w Nairobi i Mombasie występuje zagrożenie atakami terrorystycznymi ze strony grup powiązanych z somalijskim Al-Szabaab. W całym kraju wysoki jest także poziom przestępczości pospolitej.

DSCF2460

Mam nadzieje, że zebrałam w tym wpisie wszystkie, najistotniejsze informacje. Kenia wywarła na mnie ogromne wrażenie. Był to mój pierwszy wyjazd do Afryki i obcowanie z tak odmienną od naszej kulturą.  Nie będę ukrywać, że większość czasu spędzaliśmy w dość turystycznych miejscach, ale udało nam się też ujrzeć prawdziwe oblicze Afryki: podczas przejazdów przez Mombasę i do parków narodowych.  Ale o tym już w kolejnym wpisie. Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało! 

 

No Comments

Post A Comment