<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Made in China, czyli odrobina Azji w centrum miasta</title>
	<atom:link href="https://foodiearmy.pl/made-in-china/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://foodiearmy.pl/made-in-china/</link>
	<description>Good Food HQ</description>
	<lastBuildDate>Mon, 10 Mar 2025 16:07:21 +0000</lastBuildDate>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Damian Wyryszuk</title>
		<link>https://foodiearmy.pl/made-in-china/#comment-7810</link>
		<dc:creator><![CDATA[Damian Wyryszuk]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Jul 2018 20:34:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://foodiearmy.pl/?p=15608#comment-7810</guid>
		<description><![CDATA[PRZESTRZEGAM PRZED TĄ RESTAURACJĄ!
Zaciekawiony opiniami ruszyłem z narzeczoną  i jej mamą do tej restauracji. Niestety spotkałem się z najgorszym poziomem obsługi jaki w życiu widziałem... Ale po kolei:
Wchodząc do restauracji byliśmy jedynymi klientami. Pani podeszła do nas i pozwoliła wybrać dogodne dla siebie miejsce. Gdy już usiedliśmy dostaliśmy menu i zostaliśmy poinformowani, że karta jest po chińsku i wszystko zostanie nam wytłumaczone (ciekawe rozwiązanie). Wybraliśmy różne dania - zupa dla narzeczonej, kawałki kurczaka w panierce dla jej mamy a dla mnie baranina w sosie. Dania przyszły osobno w kilku minutowych odcinakch czasowych, co spowodowało niezręczną sytuację (jedna osoba je, a pozostałe czekają). Podczas próbowania dań okazało się, że zupa była praktycznie bez smaku (za to &quot;tępo&quot; ostra). Podobnie było z kurczakiem. Natomiast moje danie było zwyczajnie mdłe (brak soli i orientalnych przypraw mocno wdawał się we znaki). W związku z tym od razu poprosiłem kogoś z obslugi. Podszedł do nas kelner, który nas nie obsługiwał (ciekawe). Po przekazaniu mu, że dania nam nie smakują otrzymałem informację że &quot;Bardzo mu przykro&quot; i że &quot;nie wie co ma mi powiedzieć&quot;... I tyle, po prostu odszedł. Od tego momentu zaczęło się robić coraz dziwniej, mianowicie:
- kelnerka która nas obsługiwała stwierdziła że  &quot;Jej smakuje&quot;, &quot;Taka jest kuchnia chińska&quot;, &quot;Pierwszy raz słyszy że komuś nie smakuje&quot;. No cóż... są różne gusta, jednocześnie człowiek jest w stanie wyczuć że ktoś poskąpił na przyprawach.
- obsługa przestała do nas podchodzić (przypominam że byliśmy JEDYNYMI klientami w restauracji) i zza lady gapili się na nas i coś gadali pod nosem.
Czekaliśmy na jakąś inicjatywę ze strony obsługi. No i doczekaliśmy się - kelnerka zapytała się &quot;Czy zapakować na wynos&quot;. Serio? SERIO?! Nie chcieliśmy tego jeść (co znowu jej wytłumaczyłem), więc po kiego grzyba takie pytanie? Po kilku minutach otrzymaliśmy propozycje rachunku. Zgodnie z zasadami szanujących się restauracji liczyłem na to, że rachunek zostanie pomniejszony o kwotę niezjedzonych dań. Jakież było moje zdziwienie, gdy rachunek przyszedł z naliczonymi wszystkimi daniami. W związku z tym poprosiłem o wytłumaczenie tej sytuacji. Generalnie wszystkie dyskusje sprowadzały się do wspomnianych wcześniej wywodów kelnerki o tym że &quot;Taka jest kuchnia chińska&quot;, &quot;Pierwszy raz słyszy że komuś nie smakuje&quot;. Generalnie się na nas obraziła (przynajmniej odnieśliśmy takie wrażenie). Wreszcie zaproponowała rozmowę z kierownikiem, do którego musiałem sam podejść... Szef restauracji siedząc za ladą zerkał na mnie spode łba czekając chyba na moją skargę. Gdy wytłumaczyłem mu spokojnie i dokładnie w czym jest problem okazało się że... mnie nie rozumie. Kiwnął głową do kelnera by ten przetłumaczył na angielski. Kelner zrobił to w bardzo niedokładny i pobieżny sposób, co mogło zabrzmieć jakbym po prostu &quot;przywalił się, że mi nie smakowało&quot;. Postanowiłem więc sam wytłumaczyć po angielsku to co mu przed chwilą powiedziałem. Szef lokalu jednak uznał że &quot;to nasz problem&quot; i że mamy zapłacić cały rachunek. Próby negocjacji i kompromisu spełzły na niczym. Chcąc być w porządku zapłaciłem za cały paragon (naprawdę miałem ochotę wyjść bez płacenia, ale w przeciwieństwie do obsługi nie chciałem wyjść na chama) i wyszliśmy...
Przykre jest to, że lokal w ŻADEN sposób nie chciał rozwiązać tej sytuacji. Nikt nie zasugerował nam nawet nowych dań, a co dopiero zwrotu pieniędzy... Wyszliśmy z tamtąd głodni i źli.
Dlatego ponawiam - PRZESTRZEGAM PRZED TĄ RESTAURACJĄ! W Poznaniu jest chociażby Pekin w którym obsługa i jedzenie spełniają najwyższe standardy. Na pewno KAŻDA inna restauracja w Poznaniu będzie lepszym wyborem.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>PRZESTRZEGAM PRZED TĄ RESTAURACJĄ!<br />
Zaciekawiony opiniami ruszyłem z narzeczoną  i jej mamą do tej restauracji. Niestety spotkałem się z najgorszym poziomem obsługi jaki w życiu widziałem&#8230; Ale po kolei:<br />
Wchodząc do restauracji byliśmy jedynymi klientami. Pani podeszła do nas i pozwoliła wybrać dogodne dla siebie miejsce. Gdy już usiedliśmy dostaliśmy menu i zostaliśmy poinformowani, że karta jest po chińsku i wszystko zostanie nam wytłumaczone (ciekawe rozwiązanie). Wybraliśmy różne dania &#8211; zupa dla narzeczonej, kawałki kurczaka w panierce dla jej mamy a dla mnie baranina w sosie. Dania przyszły osobno w kilku minutowych odcinakch czasowych, co spowodowało niezręczną sytuację (jedna osoba je, a pozostałe czekają). Podczas próbowania dań okazało się, że zupa była praktycznie bez smaku (za to &#8222;tępo&#8221; ostra). Podobnie było z kurczakiem. Natomiast moje danie było zwyczajnie mdłe (brak soli i orientalnych przypraw mocno wdawał się we znaki). W związku z tym od razu poprosiłem kogoś z obslugi. Podszedł do nas kelner, który nas nie obsługiwał (ciekawe). Po przekazaniu mu, że dania nam nie smakują otrzymałem informację że &#8222;Bardzo mu przykro&#8221; i że &#8222;nie wie co ma mi powiedzieć&#8221;&#8230; I tyle, po prostu odszedł. Od tego momentu zaczęło się robić coraz dziwniej, mianowicie:<br />
&#8211; kelnerka która nas obsługiwała stwierdziła że  &#8222;Jej smakuje&#8221;, &#8222;Taka jest kuchnia chińska&#8221;, &#8222;Pierwszy raz słyszy że komuś nie smakuje&#8221;. No cóż&#8230; są różne gusta, jednocześnie człowiek jest w stanie wyczuć że ktoś poskąpił na przyprawach.<br />
&#8211; obsługa przestała do nas podchodzić (przypominam że byliśmy JEDYNYMI klientami w restauracji) i zza lady gapili się na nas i coś gadali pod nosem.<br />
Czekaliśmy na jakąś inicjatywę ze strony obsługi. No i doczekaliśmy się &#8211; kelnerka zapytała się &#8222;Czy zapakować na wynos&#8221;. Serio? SERIO?! Nie chcieliśmy tego jeść (co znowu jej wytłumaczyłem), więc po kiego grzyba takie pytanie? Po kilku minutach otrzymaliśmy propozycje rachunku. Zgodnie z zasadami szanujących się restauracji liczyłem na to, że rachunek zostanie pomniejszony o kwotę niezjedzonych dań. Jakież było moje zdziwienie, gdy rachunek przyszedł z naliczonymi wszystkimi daniami. W związku z tym poprosiłem o wytłumaczenie tej sytuacji. Generalnie wszystkie dyskusje sprowadzały się do wspomnianych wcześniej wywodów kelnerki o tym że &#8222;Taka jest kuchnia chińska&#8221;, &#8222;Pierwszy raz słyszy że komuś nie smakuje&#8221;. Generalnie się na nas obraziła (przynajmniej odnieśliśmy takie wrażenie). Wreszcie zaproponowała rozmowę z kierownikiem, do którego musiałem sam podejść&#8230; Szef restauracji siedząc za ladą zerkał na mnie spode łba czekając chyba na moją skargę. Gdy wytłumaczyłem mu spokojnie i dokładnie w czym jest problem okazało się że&#8230; mnie nie rozumie. Kiwnął głową do kelnera by ten przetłumaczył na angielski. Kelner zrobił to w bardzo niedokładny i pobieżny sposób, co mogło zabrzmieć jakbym po prostu &#8222;przywalił się, że mi nie smakowało&#8221;. Postanowiłem więc sam wytłumaczyć po angielsku to co mu przed chwilą powiedziałem. Szef lokalu jednak uznał że &#8222;to nasz problem&#8221; i że mamy zapłacić cały rachunek. Próby negocjacji i kompromisu spełzły na niczym. Chcąc być w porządku zapłaciłem za cały paragon (naprawdę miałem ochotę wyjść bez płacenia, ale w przeciwieństwie do obsługi nie chciałem wyjść na chama) i wyszliśmy&#8230;<br />
Przykre jest to, że lokal w ŻADEN sposób nie chciał rozwiązać tej sytuacji. Nikt nie zasugerował nam nawet nowych dań, a co dopiero zwrotu pieniędzy&#8230; Wyszliśmy z tamtąd głodni i źli.<br />
Dlatego ponawiam &#8211; PRZESTRZEGAM PRZED TĄ RESTAURACJĄ! W Poznaniu jest chociażby Pekin w którym obsługa i jedzenie spełniają najwyższe standardy. Na pewno KAŻDA inna restauracja w Poznaniu będzie lepszym wyborem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
